Fizyczne blizny szybko się goją. Te w psychice trochę wolniej. Wizyty u psychologa pomagają w nieznacznym stopniu. Sądzę, że nie ma rzeczy lub osoby, która potrafiłaby w stu procentach wyleczyć mnie z tej traumy. A jednak.. It happens...
**
Minęły lata od kiedy skończyłam szkołę i opuściłam na dobre Polskę. Teraz mieszkam w Londynie. Zajmuję niewielką kawalerkę razem ze swoimi współlokatorkami a zarazem przyjaciółkami Sylwią i Alicją.
Jeszcze zanim wyjechałyśmy postanowiłyśmy we trójkę zamieszkać w Anglii i studiować medycynę.
To miasto mnie intrygowało. Byłyśmy tam zaledwie rok, więc bywały miejsca, których nie miałyśmy jeszcze okazji odwiedzić. Pogoda w Londynie? Cóż.. często pada, a słońce pojawia się zazwyczaj wtedy, kiedy akurat muszę zakuwać przez pół dnia na sesję..
[...]
Podążałam krok w krok za Alicją, która opowiadała mi entuzjastycznie machając rękami ile to rzeczy zdołała wypatrzeć w sklepie, do którego się właśnie wybierałyśmy. Kiedy przekroczyłyśmy próg sklepu przyjaciółka wzięła mnie pod rękę i pociągnęła bez zbędnych ceregieli w część sklepu, w której znajdowały się dodatki. Przez krótką chwilę rozglądała się uważnie po szafce z butami wysokiej pod sufit i sięgnęła po czerwone, lakierowane szpilki.
- Spójrz tylko na to cudo - powiedziała eksponując mi ręką wygląd buta i obróciła go wokół trzymając za obcas.
- Super - skinęłam głową i uniosłam kciuk w górę z uśmiechem. Udawałam, że interesowało mnie jej "znalezisko" lecz nie przepadałam za bieganiem po sklepach godzinami i zachwycaniem się każdym ładniejszym produktem.
- Kath.. czy ty zawsze musisz tak reagować? Wyraź trochę zainteresowania - powiedziała lekko naburmuszona.
- Okej, okej - uniosłam ręce w geście "poddania się".
Wspięłam się na palcach i zdjęłam z wyższej półki czarne botki do kostki z ćwiekami.
- W sumie.. te są całkiem fajne - pokazałam jej obuwie.
- Przyznam Ci rację. Chodź przymierzyć - złapała za drugi but z pary szpilek i pociągnęła mnie za ramie sadzając na pobliskiej pufie.
Założyłam buty. Wstałam z miejsca i przeszłam się do lustra. Pasowały idealnie.
- Kupić je? - uniosłam brew i spojrzałam na Alicję, która przeglądała się w drugim lustrze.
- Mhm - machnęła ręką nie patrząc nawet jak botki prezentują się na moich nogach.
Zmieniłyśmy buty na swoje i podeszłyśmy do kasy. Zapłaciłyśmy, zarzuciłyśmy reklamówki na nadgarstki i wyszłyśmy ze sklepu.
Opuszczając budynek Alicja wyjęła z torebki małą karteczkę i odhaczyła kratkę z nazwą sklepu obok.
- Ty chyba masz obsesję - przewróciłam oczami i zaśmiałam się.
- Może trochę - wzruszyła ramionami w odpowiedzi i schowała tę kartkę z powrotem na swoje miejsce.
Odwiedziłyśmy jeszcze około 10 czy 12 sklepów i zebrałyśmy całkiem sporą kolekcję ubrań.
Po opuszczeniu ostatniego sklepu zamówiłyśmy taksówkę i wróciłyśmy do domu.
[...]
- I co tam macie ciekawego dziewczyny? Pokażcie - Sylwia podeszła do naszych "zakupowych łupów" i wyjmowała po kolei ich zawartość oglądając uważnie. Alicja dołączyła do niej i opowiadała jej o każdej rzeczy.
- Jak dzieci - zaśmiałam się i poklepałam obie dziewczyny po głowach.
Usiadłam po turecku na kanapie i odpaliłam laptopa. Oczywiście pierwsze co zrobiłam to sprawdzenie Twittera.
Na stronie głównej wszyscy pisali #TextYesTo70005ToDonateForRedNoseDay. Złapałam za komórkę i wysłałam SMSa. Jedna wiadomość nie zdziała wiele - wiedziałam, ale chciałam choć spróbować coś zdziałać w obecnej sytuacji. Dziewczyny też nie były obojętne w słusznej sprawie.
Sprawdziłam jeszcze pocztę i wyłączyłam laptopa.
Narzuciłam na siebie kurtkę, włożyłam buty, wrzuciłam do kieszeni kurtki portfel i wyszłam.
Sylwia i Alicja poprosiły mnie żebym poszła do StarBucksa po gorącą czekoladę - uwielbiałyśmy ją.
Kiedy byłam już wewnątrz pomieszczenia otrzepałam kurtkę na której "zastygły" świeże płatki śniegu.
Przy kasie nie było kolejki. Kupiłam to co miałam w planie i odwróciłam się, kierując się do wyjścia.
Stuknęłam się z jakimś chłopakiem, który szedł w stronę kasy.
- Cholera - powiedziałam patrząc na rozlane napoje.
- Przepraszam.. ja.. - niebieskooki blondyn spojrzał mi w oczy z roztargnieniem.
Przez dłuższą chwilę przyglądałam się jego twarzy. Skądś ją znałam tylko jeszcze nie wiedziałam skąd.
- Nie.. - odparłam po chwili - to ja przepraszam. Niezdara ze mnie - zaczerwieniłam się chowając policzki w rękawach kurtki.
- Nie szkodzi, ale przecież to ja na Ciebie wpadłem - chłopak pomógł mi wstać i posprzątać kubki z podłogi.
Wyrzucił je i zwrócił się znowu do mnie.
- Odkupię je, zaczekaj chwilę - podszedł, kupił obiecane 3 kubki gorącej czekolady i podszedł do mnie.
- Proszę - ostrożnie podał mi je do rąk.
- Dziękuję. Ja chyba skądś Cię znam - zmarszczyłam lekko brew i zastanowiłam się chwilę.
Chłopak bez odpowiedzi zrobił zakłopotaną minę. Chyba nie chciał żebym wiedziała kim jest.
- Niall.. Niall Horan? - spojrzałam na chłopaka.
- T-t-tak.. - Irlandczyk nerwowo podrapał się w tył głowy i uśmiechnął nieśmiało.
- Kurczę.. sądziłam, że poznam Cię na koncercie czy coś.. a tu proszę.. taki zbieg okoliczności - zaśmiałam się a on razem ze mną. Rozluźniłam trochę atmosferę.
- Czy mógłbyś zrobić dla mnie coś jeszcze? - zapytałam niepewnie.
- Powiedz tylko co - odparł.
- Dałbyś mi autograf dla moich przyjaciółek. One uwielbiają Ciebie i chłopaków - spojrzałam na niego z nadzieją w oczach.
N : Pewnie, żaden problem. Masz może jakąś kartkę?
J : Kurczę.. problem w tym, że nie byłam gotowa na takie spotkanie - zaśmiałam się.
N : Mam pomysł - powiedział i podszedł do mnie. Wziął z moich rąk kubki, postawił je na pustym stoliku i podpisał markerem.
J : Dziękuję - wysłałam mu ciepły uśmiech.
N : Nie ma sprawy.. a dla "Pani" zostawię coś ze specjalną dedykacją. Na jednym z kubków pisał coś dość długo po czym oddał mi wszystkie trzy.
N : Gotowe - uśmiechnął się promiennie i przytulił mnie delikatnie.
Przez moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Zaczerwieniłam się jak burak i zaśmiałam się w roztargnieniu.
- Muszę już iść, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy - uśmiechnęłam się i pomachałam mu na pożegnanie.
- W porządku, ja też.. - pomachał do mnie, a ja wyszłam na zewnątrz.
[...]
- Patrzcie co dla was mam - weszłam do salonu cała - jak to mówią - w skowronkach.
- Yyy.. hot chocolate? - powiedziała z udanym brytyjskim akcentem Alicja.
- Tak, ale przyjrzyjcie się dobrze - podałam dziewczynom kubki do rąk.
- N.. n.. Niall Horan xoxo? - z trudem odczytała Sylwia.
- Tak - uśmiechnęłam się szeroko.
- Coo?! - Alicja zrobiła duże oczy i przybliżyła swój kubek do twarzy - Fakt. Moje też jest podpisane - rozdziawiła buzie.
- Kto jest waszym mistrzem? - zapytałam retorycznie wskazując kciukiem na siebie.
- Haha bardzo śmieszne, pewnie nas wkręcasz - dziewczyny pokazały mi język równocześnie i usiadły obie na kanapie.
- Nie. Poważnie. Spotkałam go w StarBucks'ie. Właściwie to na niego wpadłam. Czekolady się rozlały i kupił nowe w ramach rekompensaty, a potem poprosiłam o autografy - mówiłam z entuzjazmem.
- Serio? Szczęściara - powiedziała Alicja i rzuciła mnie poduszką w głowę.
- Tak i później mnie przytulił. To było słodkie - powiedziałam - Z tego co powiedział dla mnie dopisał jakąś specjalną dedykację - poruszyłam brwiami.
- No to na co czekasz? Pokaż nam swój kubek - Sylwia gestem pokazała mi że mam jej podać kubek.
"For adorable girl from Starbucks.
Your perfumes smell amazing...
Look into your pocket, xoxo Niall Horan"
____________________________________
"Dla uroczej dziewczyny ze Starbucks'a.
Twoje perfumy pachną niesamowicie...
Spójrz do swojej kieszeni, xoxo Niall Horan"
- zaraz po przeczytaniu tego przez Sylwię podeszłam do wieszaka i wyjęłam z kieszeni kurtki karteczkę z treścią :
"[numer] Call me ; ))"
- Zadzwonisz? Zapytała Alicja, która zdążyła już podbiec do mnie i przeczytać zawartość karteczki.
- Nie wiem.. może zadzwonię ale na pewno nie teraz. Przecież dopiero co z nim rozmawiałam - stwierdziłam.
- Okej, okej - odpowiedziała zrezygnowana.
- Dziewczyno ty to masz szczęście - powiedziała Sylwia - Początek dnia spędzony na zakupach a potem sam na sam z Horanem. Zazdroszczę.
- Oj przestańcie już. Ochłońmy. Jutro pomyślimy co z tym dalej zrobić.
_______________________________________
Dziękuję za uwagę, liczę na wasze opinie w komentarzu lub w "reakcjach".
Przepraszam za jakiekolwiek błędy.
~ Katherine